Okres dojrzewania jest jednym z najważniejszych, a zarazem najtrudniejszych w życiu człowieka. Burza hormonalna, zmiana z dziecka w osobę dorosłą – tak pod względem fizycznym, jak i intelektualnym – to duże wyzwanie. Aby młody człowiek sobie z nim poradził, potrzebuje wsparcia. Dlatego tak ważną rolę odgrywa wychowanie seksualne. Tyle teoria. A w praktyce? Według opinii wielu osób, w Polsce edukacja seksualna pozostawia dużo do życzenia.

Całkiem niedawno głośnym echem odbiły się cytaty z jednego z podręczników do wychowania do życia w rodzinie dla uczniów gimnazjów. Z książki można się dowiedzieć m.in., że prezerwatywy mają niską skuteczność w zapobieganiu ciąży, a osoby najsłabiej uczące się wykazują najwyższą akceptację dla seksu pozamałżeńskiego. Czy wspomniany podręcznik to tylko niechlubny wyjątek? A może jeden z wielu „antyprzykładów” tego, jak powinna wyglądać edukacja seksualna? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by się przyjrzeć wszystkim. To jednak, zdaje się, nie jedyny „grzech” polskiego systemu edukacji w tym obszarze.

Zbyt późno zaczynamy

W polskiej szkole lekcje wychowania do życia w rodzinie (które nie jest tożsame w pełni z wychowaniem seksualnym) rozpoczynają się w 4 klasie szkoły podstawowej. Tymczasem zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej mówią, że to 3 klasa jest tak naprawdę ostatnim dzwonkiem na wprowadzenie zajęć, które tłumaczą zagadnienia związane ze sferą seksualności.

Kwalifikacje nauczycieli i obiektywizm

Ogromne grono nauczycieli wychowania do życia w rodzinie w polskich szkołach stanowią księża i katecheci. A to oznacza, że zajęcia są często prowadzone z „moralnego” i religijnego, a nie psychologicznego czy seksuologicznego punktu widzenia. Uczniowie mogą więc nie uzyskać na nich np. naukowych informacji dotyczących antykoncepcji.

Podejście do trudnych tematów

Lekcje wychowania seksualnego, z założenia, powinny być czasem poświęconym na wyjaśnianie trudnych i ważnych tematów związanych z erotyczną sferą życia. Młodzi ludzie są zainteresowani nie tylko kwestią zapobiegania ciąż. Chcą np. lepiej zrozumieć swoją tożsamość seksualną, dowiedzieć się czegoś o chorobach przenoszonych drogą płciową czy o masturbacji. Niestety, te tematy bywają często pomijane, przez co nastolatkowie szukają wiedzy w źródłach o wątpliwej jakości, a w dorosłym życiu często bazują na stereotypach.

Czy zatem jest aż tak źle? Nie do końca. Choć jakość edukacji seksualnej w szkołach nadal pozostawia wiele do życzenia, świadomość seksualna Polaków zdaje się rosnąć. Wskazuje na to choćby coraz większa otwartość na rozmowy o seksie, czy też rosnące zainteresowanie ofertą sex shopów, takich jak SexownySklep.pl. Podnosi się też jakość naszych rozmów o sferze seksualnej. Dlatego można oczekiwać, że w przyszłości będzie tylko lepiej.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ